czwartek, 9 października 2014

Rozdział 1

*Perspektywa Chris'a*

Zmęczeni wróciliśmy do wana i od razu padliśmy na kanapę. Abbie dała nam coś do picia i usiadła między mną, a Ricky'm.
- Byliście wspaniali chłopaki! Jestem z was taka dumna! - zachwycała się mała.
- Dzięki, ale to nic takiego. Po prostu robimy to co kochamy - uśmiechnął się do niej Horror.
- I świetnie wam to wychodzi - przytuliła go mocno.
- Jeszcze jeden dzień i wracamy w końcu do domu! - powiedział radośnie Josh.
- Nareszcie, tęskniłem za Alex - uśmiechnął się do siebie Ryan.
- Właściwie to wszyscy tęskniliśmy za naszymi dziewczynami. - stwierdził Ghost.
- No nie każdy - odezwałem się.
- Myślałam, że jesteś z Megan albo Ash - spojrzała na mnie siostra.
- Młoda, my się tylko przyjaźnimy.
- Jaaasne. I tak nie uwierzę - wystawiła mi język, a ja za to jej poczochrałem włosy.

Po rozmawialiśmy trochę jeszcze i poszliśmy spać. Byliśmy bardzo zmęczeni koncertem, ale i tak strasznie się cieszyliśmy, że możemy występować przed naszymi fanami.

*Perspektywa Abigail*

Nie umiałam zasnąć. Ciągle śniła mi się matka albo ojciec. Obudziłam się z krzykiem, a w pokoju pojawił się Olson, który od razu mnie przytulił.
- Co się stało mała? - pogłaskał moje włosy.
- Nic, po prostu miałam zły sen - wtuliłam się mocno w niego.
- Cichutko, już wszystko okej. Jestem przy tobie - wziął mnie na kolana i jeszcze mocniej przytulił.
- Dziękuję ci Ricky - ziewnęłam.
- Nie masz za co, zawsze będę przy tobie - pocałował mnie w policzek - Idź już spać, musisz odpocząć - położył mnie na łóżku. - Dobranoc - przytulił mnie
- Dobranoc - zasnęłam.

Wiedziałam, że Horror nic mi nie zrobi. Znam go tyle lat i wiem, że mogę mu ufać. To wspaniały przyjaciel i brat. Nie wiem co bym zrobiła, gdyby miało go zabraknąć w moim życiu, właściwie to stał się jego częścią. Dobrze, że jest jak jest. Gdybyśmy nie uciekli z Chris'em to pewnie mnie już nie było.

*Ranek*

Wstałam z łóżka najwyraźniej pierwsza, bo było cicho, a zawsze na śniadaniu któryś z chłopaków się kłóci, albo napierdala jedzeniem.
Zaczęłam robić wszystkim jajecznicę z bekonem i poczułam jak ktoś mnie klepie w tyłek. Szybko wzięłam tego kogoś rękę i mocno wykręciłam.
- Aua! Spokojnie mała! To ja! - odezwał się Angelo.
- Nigdy więcej tak nie rób, jasne?! - spojrzałam na niego z mordem w oczach.
- Okej, przepraszam - odsunął się i usiadł na kanapie. Podałam mu jego porcję i poszłam obudzić resztę. Wszyscy spali jak aniołki, jednak postanowiłam im przerwać te erotyczne sny. W końcu to Motionless In White, o niczym innym nie myślą. Puściłam z głośnika Immaculate Misconception i od razu wszyscy wstali na baczność.
- Dzień dobry śpiochy! Śniadanko na was czeka - wróciłam do kuchni, a Czarnuchy (od autorki: Musiałam to użyć! XD) po minucie byli. Dałam im talerze z jedzeniem i poszłam znowu do siebie.
Nie miałam właściwie nic do roboty, więc oglądałam wywiady z MIW. Ciągle patrzałam się na Olsona, uśmiechał się praktycznie przez całe nagrywanie. Wyglądał tak uroczo. Widać, że jest wspaniałym, kochanym człowiekiem.
Znalazłam także jeden ze mną i Chris'em. Był chyba opublikowany jakis rok temu, opowiadaliśmy o nas, o muzyce. Mówili, że jesteśmy najbardziej kochającym się rodzeństwem. Co się tu dziwić? Po tym co się stało kiedyś bardzo się do siebie zbliżyliśmy i nie odstępujemy na krok. Nie wiem co bym zrobiła bez niego.
Usłyszałam pukanie do drzwi i ujrzałam w nich mojego brata. Od razu na jego widok się uśmiechnęłam.
- Mała? Co tak siedzisz sama? - usiadł obok mnie na łóżku.
- Tak jakoś. Wiesz, że zawsze siedzę sama - oparłam głowę o jego ramię.
- A może czas to zmienić? Może w końcu otworzysz się do ludzi? - pogładził moje ramiona.
- Niee, wolę samotność. Przywykłam do tego - uśmiechnęłam się do siebie.
- Wiesz, dojechaliśmy na miejsce koncertu, a do niego zostało kilka godzin to może wyjdziemy gdzieś razem z Ricky'm? - zaproponował.
- No pewnie! - prawie skoczyłam z radości.
- Uwielbiam cię widzieć szczęśliwą - uśmiechnął się szeroko.
- Z wami jestem najszczęśliwsza na świecie - przytuliłam go mocno.
- To idziemy? - podał mi moją torebkę.
- Tak! - założyłam swoje buty i razem z Horrorem wyszliśmy z t-busa.

***

Przez parę godzin chodziliśmy po sklepach, pokupowaliśmy sobie kilka rzeczy, poszliśmy na lody, i do wesołego miasteczka, aż nadszedł czas powrotu do "domu" bo za dwie godziny chłopacy mieli ostatni koncert.
- Czemu nas nie zabraliście wy nie dobrzy ludzie?! - marudził Josh.
- Trzeba było iść, a nie oglądać telewizję - poczochrałam mu włosy.
- Nasz wczorajszy koncert grali - wystawił język.
- A to ty go nie widziałeś? - spytałam z sarkazmem.
- Tak jakoś wyszło, że nie - zrobił fochnięty dziubek.
- Oj ty biedaczku - pogłaskałam go po główce i przytuliłam do siebie. - Dobra, koniec tych czułości! Do roboty i dawajcie czadu na scenie! - pogoniłam ich, a oni szybko zaczęli się malować.
Po godzinie skończyli i czekali na backstage'u aż support skończy grać i nadejdzie ich kolei.
- Powodzenia chłopaki - każdy mi pomachał, a Ricky musnął mój policzek. Kochany wariat. Jest cudowny.

Chłopacy na chwilę przestali grać, nie wiem co się działo. Po chwili Chris zabrał głos.
- Kochani, jak wiecie to już nasz ostatni występ na tej trasie, ale nie smućcie się bo już za parę miesięcy wydajemy nasz kolejny album i mamy nadzieję, że będzie on wielkim sukcesem. - na chwilę zamilknął. - Chciałbym jeszcze podziękować mojej malutkiej siostrzyczce, która codziennie daje mi siły. Jest najważniejszą osobą w całym moim życiu i kocham ją ponad wszystko. To dla ciebie Abbie, moja cudowna wiedźmo - zaczęli grać piosenkę Abigail. Ja za to zaczęłam się cicho śmiać. Kochany wariat. Koncert skończyli tą piosenką i wrócili. Cieszę się z ich sukcesu, są wspaniałym zespołem, bardzo dużo osiągną, ja to wiem.

--------------------------
I jak pierwszy rozdział? Nie jestem zbytnio do niego przekonana ;/ Chyba zaczynam coraz gorzej pisać :( Jednak mam nadzieję, że wam się podobało :3 Liczne na kilka ciepłych oraz motywującyh mnie komentarzy bo to dzięki wam jest ten oraz mój drugi blog <3 Dziękuję wam wszystkim, że jesteście ze mną i czytacie moje bazgroły :* Calley was mocno wszystkich kocha! ♥
Do następnego ;33

6 komentarzy:

  1. Jedyny problem to taki, ze za krotki XD haha jest super ❤

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaram się, bo Ricky♥♥♥ Rany, jak ja lubię takie sceny, gdzie wszyscy się lubią, kochają, troszczą o siebie nawzajem itd. To takie pozytywne. No i zgadzam się z poprzedniczką^_^

    OdpowiedzUsuń
  3. DLACZEGO TAKI KRÓTKI? Ricky jak zwykle idealny, Chris z resztą też <3 Depresja przez tak idealnego brata, podczas gdy mój jest... No cóż, nie tak zajebisty. :C
    Jeśli pomiędzy Abigail, a Horrorem nic nie będzie to się na Ciebie obrażę. Pierwszy rozdział, a ja już ich shippuję.
    Czekam, skarbie :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Rickyy mój mąż ! *-* Cudowni. Wszyscy idealni. Ja wiem że Abby bd z Ricky'm . Ja to wiem ! I im kibicuję *-* <3 Loov. Chris jest takim cudownym bratem. Dlaczego ja takiego nie mam? No dalczego?! :C Zgadzam się z Sappy. Jeejkuu. Czekam na następny :333

    OdpowiedzUsuń
  5. Super! Czekam z niecierpliwoscia na drugi :)

    OdpowiedzUsuń