*Perspektywa Abigail*
Weszliśmy cali uśmiechnięci do wana. Nareszcie koniec trasy! Odpoczniemy w końcu, a zwłaszcza chłopaki, widać, że są strasznie zmęczeni trasą po całej Europie.
Postanowiliśmy, że dzisiaj wszyscy będziemy spać u mnie i Chris'a, zrobimy sobie pidżama party.
Po kilkunastu godzinach lotu w końcu dotarliśmy na miejsce. Jak ja tęskniłam bardzo za domem. Wyciągnęliśmy śpiwory i rozłożyliśmy je w salonie zajadając chipsy, popcorn, pizzę oraz pijąc colę czy też alkohol. Ja z Chris'em i Ricky'm nie piliśmy bo źle nam się to kojarzyło, a Horror postanowił czuwać nad resztą i pilnować, żeby żadnemu z nim nie odpierdoliło.
Wszyscy się bardzo dobrze bawili, o dziwo ja też! Nie jestem zbytnio towarzyską osobą, ale dzięki chłopakom bardziej się otworzyłam, z czego Chris był bardzo zadowolony. W sumie ja też, może to będzie czas zmian. Przez jakieś dwie godziny graliśmy w butelkę i ponownie wypadło na mnie.
- Z kim się po raz pierwszy całowałaś? - zapytał Josh, a my z Chris'em wybuchnęliśmy śmiechem.
- Ah... wspomnienia - uśmiechnęłam się do siebie. - Pamiętacie jak byliście supportem Black Veil Brides w 2010 roku? - przytaknęli. - Przed koncertem w Nashville gadałam z Ashley'em i mu wyznałam, że jestem jego wielką fanką i bardzo bym chciała go pocałować, a on bez słowa wepchnął mi język do gardła co bardzo mi się spodobało. Więcej już się z nikim nie całowałam - najpierw wszyscy zamilkli, ale po chwili w całym pokoju było słychać śmiechy.
- Serio? - Ricky nie umiał w to uwierzyć.
- Na początku sam nie umiałem w to uwierzyć dopóki Jake mi zdjęcia nie pokazał - mówił próbując powstrzymać śmiech co kiepsko mu wychodziło.
- I przez 4 lata w ogóle się z nikim nie całowałaś? - głos zabrał Ghost.
- Nie było z kim - wzruszyłam ramionami.
- Mamy tu ochotnika! - Chris wskazał na Horrora, a ten się lekko zarumienił. Jakie to słodkie, cudowny z niego przyjaciel.
- Eeee...To znaczy, ah nie ważne - zakrył twarz włosami.
- Ej no nie wstydź się - czochram mu włosy - Przecież to nic takiego - uśmiechnęłam się do niego i przytuliłam do siebie. On natomiast nic więcej nie powiedział tylko wtulił się we mnie.
- Jaka z was urocza parka! - Ryan zrobił nam zdjęcie, a Olson zrobił się jeszcze bardziej czerwony.
- Eh Rich, co jest? - spojrzałam na niego.
- Nic, nic - wyrwał się z moich ramion i poszedł w stronę łazienki, a Chris za nim. Nie wiem o co chodzi. Powiedziałam coś nie tak?
*Perspektywa Ricky'ego*
Zabije, no kurwa zabije Ryana. Jeszcze trochę i bym się wygadał. Mogłem jednak zostać u siebie w domu i pisać piosenki, ale te ciepłe ramiona Abbie, które mnie obejmowały, mogłem tak w nich trwać cały czas. Kurde no kocham ją. Przyjaźnimy się tyle czasu, a ja nadal jej tego nie powiedziałem. Idiota ze mnie i tchórz. Obmyjem twarz lodowatą wodą i oparłem się rękami o umywalkę myśląc o tym wszystkim co się wydarzyło, do czasu aż nie usłyszałem pukania do drzwi, nie chciałem z nikim gadać.
- Ricky! Wiem, że tam jesteś. Proszę cię otwórz - to był Chris. Mam nadzieję, że jest sam. Otworzyłem mu, a on wszedł i zamknął za sobą drzwi.
- Stary co się dzieje? - położył mi dłoń na ramieniu.
- Nic, wszystko w porządku - odgarnąłem swoje włosy.
- Nie kłam, wiem, że coś się stało. Powiedz, przecież jesteśmy przyjaciółmi, możemy sobie ufać - spojrzał mi w oczy. Dobra, mam już dość życia w tajemnicy.
- Obiecujesz, że nikomu nie powiesz? A zwłaszcza chłopakom. To ma być między mną, a tobą.
- Obiecuję brachu - przyłożył rękę do serca.
- Eh... No bo chodzi o to, że... Jestem zakochany - wydusiłem to w końcu z siebie po pięciu latach.
- To świetnie! Kim jest ta szczęściara chłopie? - poklepał mnie po ramieniu uśmiechając się szeroko, za to ja popatrzałem na niego znacząco. - Chyba nie mówisz, że to moja malutka Abigail? - rozszerzył oczy.
- Tak Chris, to ona - ukryłem twarz w dłoniach.
- Nie żartujesz - stwierdził - Jak długo? - zapytał.
- Od początku - uśmiechnąłem się na wspomnienie dnia, kiedy dołączyłem do zespołu i poznałem małą. Średniej wysokości szatynka z dużymi, cudnymi niebieskimi oczami oraz bardzo lekkim makijażem, a teraz dojrzała piękna kobieta z czerwonymi do pasa włosami, mocnym make up'em i piercingiem. Wrażliwa bardzo, czuła, nieśmiała, trochę odizolowana od społeczeństwa, ufa kilku osobom, ale najbardziej Chris'owi i mnie.
- Kochasz ją, prawda? - spojrzał ma mnie.
- Jak nikogo innego na świecie - powiedziałem szczerze.
- Ufam ci Ricky i wiem, że jej nie skrzywdzisz. Kiedy mnie nie będzie przy niej, opiekuj się nią dobrze - uśmiechnął się lekko.
- Masz to jak w banku. Nie martw się, będzie w dobrych rękach - odwzajemniłem uśmiech.
*Perspektywa Abigail*
Chłopakom skończył się alkohol, brat i Horror gdzieś poszli, a jako, że tylko ja byłam trzeźwa to poszłam im kupić. Zbliżałam się do pobliskiego monopolowego, aż ktoś zasłonił mi usta i zaprowadził w jakąś ciemną uliczkę, nie mogłam krzyczeć, a kiedy próbowałam się wyrwać, ale za każdym razem dostałam pięścią w brzuch, czy też inną część ciała. Rzucił mnie na ziemie i zaczął rozbierać, nie mogłam się ruszać, umiałam tylko płakać. Na nic więcej mnie nie było stać, tylko na łzy.
Ściągnął ze mnie wszystko i przeszedł od razu do rzeczy. Czułam się w tym momencie jak dziwka. Jak nic nie warta lalka, którą właśnie ktoś się świetnie bawi. Krzyczałam z bólu, a on robił to coraz agresywniej. Widziałam kałużę krwi, a na jego ustach szyderczy uśmiech.
Po pewnym czasie przestał, ubrał się i uciekł, a ja zostałam sama naga we własnej krwi.
*Perspektywa Chris'a*
Wyszliśmy z Ricky'm z łazienki i poszliśmy do chłopaków, ale kogoś brakowało. Nie było z nimi Abbie.
- Gdzie moja siostra?! - prawie krzyknąłem.
- Poszła po alkohol dla nas - powiedział już wstawiony Angelo.
- Idioci! Jest druga w nocy! O tej porze łażą jakieś podejrzane typy! Mogło się jej coś stać! - szybko wziąłem kurtkę i wybiegłem z domu udając się do najbliższego całodobowego sklepu monopolowego, Olson pobiegł za mną.
Szukaliśmy jej wszędzie, ale bez skutku. Po chwili zajrzeliśmy w jakiś ciemny kąt, leżało tam coś. Podeszliśmy bliżej, a tam zobaczyliśmy Abbie, moją malutką niewinną Abbie całą we krwi, nagą, zgwałcona. Zabiję tego, kto jej to zrobił.
-------------------------------------
Na początek ten rozdział dedykuje ukochanemu anonimkowi z aska, który bardzo chciał rozdział :*
Namieszałam bardzo, prawda? Jednak mam nadzieję, że podobało wam się i pojawią się parę miłych komentarzy, ale jeśli coś nie przypadło do gustu to oczywiście piszcie :3 Chętnie poczytam wasze oceny ;)
To chyba tyle :D Do zobaczenia w następnym rozdziale kochani ♥†♥
Uratowałaś mi życie tym rozdziałem, bo inaczej zdechłabym z nudów na wykładzie.
OdpowiedzUsuńParsknęłam śmiechem (na szczęście nikt nie usłyszał) na wspomnienie o pocałunku z Ashley'em. Ash jaki cudowny idol, spełnia marzenia fanek^_^. Moje też mógłby spełnić, nie obraziłabym się. Ale pewnie wystraszyłby się mojego pomysłu i zamknął w sobie. Lepiej nie. Wracając: zarumieniony Ricky. Chciałabym to zobaczyć. To naprawdę takie słodkie:) No i powiedział Chris'owi. A ten dał mu swoje błogosławieństwo:D Ja na miejscu Horror'a szybko z tego korzystała, bo rzadko zdarza się, że facet dostaje zgodę starszego brata, na spotykanie się z jego malutką, ukochaną siostrzyczką.
No i fakt. Namieszałaś. BARDZO. Nie podoba mi się to, bo szkoda mi Abigail, ale widocznie musiało się tak stać. Więc teraz bardzo liczę na Ricky'ego. Ma się facet nią zająć, pomóc pokonać traumę, uraz psychiczny i w ogóle!
Okej, więc na koniec jeszcze życzę weny i dawaj szybko next!
Dziękuję za dedykację :D + czekam na nexta i na urocze momenty z Rickym❤❤
OdpowiedzUsuńJejku smutna rzecz sie stala :( ale Horror ma teraz pole do popisu haha XD czekam na nexta ;*
OdpowiedzUsuńNie spodziewałam się takich drastyków :( mam nadzieje, że Ricky odpowiednio się nią zajmnie :p czekam na następny, mam nadzieję, że niedługo + zastanawiam się czy chłopaki też czytają FF xddd
OdpowiedzUsuńOMG
OdpowiedzUsuńPisz pisz pisz
Jak najwięcej.
Było tak uroczo, a później zwrot akcji...no nieźle. Dalej jestem w szoku.
Dobrze, że nie jest sama. Ostatnie zdanie bardzo trafne, sama mam ochotę ukatrupić takich ludzi.
Teraz czas, żeby Ricky pobył psychologiem :D
I jak już pisałam gdzieś - dzięki Tobie zwróciłam uwagę na ten zespół. Zdecydowanie nie żałuję. Dziękuję :) Powinni Ci za reklamę płacić :D
O mój boże znlazłam twojego bloga dziś odrazu przeczytałam kocham polecam matko *.* nie mogłam znaleźć żadnych blogów o MIW a tu nagle suprise błagam pisz go dalej bo chyba umrę <3 pozdrawiam Emily
OdpowiedzUsuńKiedy next? :(
OdpowiedzUsuńBiedna Abb..:-:
OdpowiedzUsuńCiekawie napisane ale kurcze..mam nadzieje ze teraz jakos sobie poradzi